Dzwonił do mnie niedawno pewien dziennikarz z pytaniem, czy to trener Rafał Błaszczyk odpowiada za kompromitująco słabą grę Impelu Wrocław? Broniłem człowieka, bo – moim zdaniem – on w najmniejszym stopniu ponosi winę za to, co dzieje się z zespołem.
OK, ta drużyna miała być rewelacją rozgrywek, ale odnoszę wrażenie, że Błaszczyk znalazł się w sytuacji aktora, któremu kazano odgrywać rolę zupełnie do niego niepasującą. On jest przecież znakomitym wychowawcą młodzieży, szkoleniowcem, który w poprzednich sezonach prowadził drużynę w dużej mierze składającą się z wychowanek. Świetnie rozumiał te siatkarki, one znały jego metody treningowe, więc zespół, mimo że bez wielkich nazwisk, zajmował miejsca w środku tabeli.
Teraz, kiedy we Wrocławiu nagle pojawiły się duże pieniądze, zamiast sukcesu jest klapa i osoba, która odpowiada za transfery, powinna posypać głowę popiołem. Zawaliła robotę na całej linii.
Wiecie kto tak napisał na kilkanaście dni przed zwolnieniem Błaszczyka? Andrzej Niemczyk w Przeglądzie Sportowym. A wspomnianym dziennikarzem, który do niego dzwonił był red. Paweł Witkowski, nasz kolega po fachu z Gazety Wrocławskiej.