Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad z rafałem błasczykiem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad z rafałem błasczykiem. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 października 2010

Błaszczyk trenował z mistrzami, ale marzenia nie spełnił

W poniedziałek w Gazecie Wrocławskiej ukaże się wywiad z trenerem Rafałem Błaszczykiem. Przeczytacie tam m.in. jakie są szanse, że Anna Barańska wróci na Krupniczą. U nas szkoleniowiec Gwardii opowiada o swoich początkach z siatkówką i niespełnionym marzeniu.

Jak to się stało, że Rafał Błaszczyk trafił na Krupniczą?

Ja tutaj zaczynałem swoją przygodę jako mały chłopiec. Trenowałem w grupach młodzieżowych pod okiem trenera Andrzeja Gągały, później Jana Śliwki i Piotra Wolnego. Później trafiłem nawet do szerokiego składu pierwszego zespołu, kiedy zespół był już po trzech mistrzostwach, ale wciąż należał do czołówki. Jednocześnie byłem już studentem AWF i przechodziłem pomału na drugą, trenerską stronę barykady.


A z czego wynikał sam wybór siatkówki?
Z chęci obcowania ze sportem, który w moim życiu pojawiał się od najmłodszych lat. Na początku było pływanie, w które zaangażowałem się do tego stopnia, że w drugiej klasie szkoły podstawowej zdecydowałem się przenieść do placówki na ul. Teatralnej, by móc regularnie, dwa razy dziennie trenować. Potem przez 1,5 roku trenowałem judo. Jednak to siatkówka była w Polsce bardzo popularna – wiadomo, połowa lat 70-tych, słoty medal mistrzostw świata, złoto olimpijskie. Wszyscy chłopcy chcieli grać w siatkówkę. To było naturalne.


Czyli mistrzowie Polski z początku lat 80-tych trenowali z panem?
Właściwie ja z nimi (śmiech). Oczywiście. Trenowałem z Leszkiem Łasko, Irkiem Kłosem, Maćkiem Jaroszem, Sławkiem Skupem, Krzyśkiem Olszewskim, Zbyszkiem Barańskim, Markiem Ciaszkiewiczem. To był dla mnie wielki zaszczyt, że mogę z nimi jeździć na obozy, trenować. Nigdy nie udało mi się osiągnąć takiego poziomu, jaki oni prezentowali, ale przez dwa lata byłem gdzieś przy tym zespole. Natomiast nigdy nie zagrałem w pierwszym zespole. To było gdzieś moje marzenie. Dawniej były dwie drużyny. Ja grałem w tej drugiej, występującej w III lidze.


Czyli takie niespełnione marzenie...
Najpierw to było marzenie, ale potem już realnie oceniałem sytuację. Schyłek mojej kariery zawodniczej wykorzystałem do tego, by obserwować i wyłapywać to, co będzie dla mnie cenne w mojej przyszłej pracy. Przez ponad dwa lata uczestniczyłem przecież w treningach prowadzonych przez Władysława Pałaszewskiego, wybitnego szkoleniowca. Tego, co się wtedy nauczyłem, nie wyczytałbym w książkach.

Gwardii stuknęło 65 lat. Sponsorzy sypnęli kasą. Wypadałoby uczcić dobrym miejscem w lidze ten jubileusz.
No tak, ale musimy też mocno stąpać po ziemi. Należy pamiętać, z jakiego pułapu zaczynają inne zespoły. W ich składach pojawiło się wiele ciekawych zawodniczek, również z zagranicy. Być może dystans kadrowy, który przez lata nas dzielił, udało się zmniejszyć. Jednak wciąż czeka nas dużo pracy, by drużyna liczyła się w rozgrywkach.

Chyba nigdy nie mieliśmy tak wyrównanej ligi.
Wszystko na to wskazuje. To będzie z pewnością najciekawszy sezon od powstania profesjonalnych rozgrywek.

Jest pan zadowolony z dotychczasowych przygotowań? Sparingi gracie bez Joanny Wołosz, chociaż brak pełnego składu to akurat nie tylko wasz problem...
W reprezentacji, która poleciała na mistrzostwa świata, są przedstawicielki sześciu klubów. Nasza sytuacja jest o tyle trudna, że rozegranie to kluczowa pozycja. Ewa Matyjaszek radzi sobie dzielnie we wszystkich turniejach. Mam nadzieję, że po powrocie Asi Wołosz 10 dni wystarczy, żeby się zgrać.

Jak wygląda w tym sezonie sprawa z Orbitą?
Z halą jest tak jak było. Część terminów jest wolnych, w innych nie mamy pojęcia co zrobić, bo przenoszenie meczów do innych miast nie jest do końca dobrym pomysłem. Trzeba brać to co jest i nie zastanawiać się nad tym, bo pole manewru jest niewielkie.

Jak zdrowie Katarzyny Mroczkowskiej? Zagra w pierwszym meczu sezonu?
Jak najbardziej. Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Kasia zaczęła już treningi z piłką, ale wciąż dmuchamy na zimne. Nie chcemy niczego przyspieszać. Jej brak sprawia, że musimy w sparingach szukać innych rozwiązań. Gdy wróci, gra będzie wyglądaćz pewnością inaczej. Do tego doszła niedyspozycja Moniki Czypiruk i zostałem bez dwóch atakujących.

cały wywiad przeczytasz w poniedziałkowym wydaniu Gazety Wrocławskiej oraz na stronie internetowej gazetawroclawska.pl


GUD/SZUCH

sobota, 23 października 2010

Polecamy: Wywiad z trenerem Rafałem Błaszczykiem

W czwartek udało się - przy nieocenionej pomocy red. Szuchty - porozmawiać z trenerem Impel Gwardii Rafałem Błaszczykiem. Na lekturę rozmowy zapraszamy do poniedziałkowego dodatku sportowego Gazety Wrocławskiej oraz na stronę www.gazetawroclawska.pl. Kilka niepublikowanych wypowiedzi pojawi się oczywiście na naszej stronie.

Trener gwardzistek powiedział nam, co zrobiłby z trenerem Castellanim, dlaczego nie zgadza się z głosami, że w Polsce nie ma dobrych trenerów, jakie było jego marzenie, gdy zaczynał swoją przygodę na Krupniczej w połowie lat siedemdziesiątych i czy Katarzyna Mroczkowska zagra w pierwszym meczu nadchodzącego sezonu.

GUD