Minął tydzień od kiedy trenerem Impela Wrocław nie jest już Rafał Błaszczyk. Wydawało się, że znalezienie następcy (czyt. Matlaka) to kwestia czasu. Wciąż jednak trenerem wrocławskich siatkarek jest... statystyk.
Błaszczyk nie pracuje z zespołem od środy 19 grudnia. Na przedpołudniowy trening przyszedł w cywilnym stroju, a nie w dresie. Znaczy się wiedział już, że to koniec. Zajęcia poprowadził, a potem pożegnał się z zawodniczkami. Podobno pochmurny był już od kilku dni, chociaż to oczywiście wrażenie subiektywne. Pewne jest jednak to, że faktycznie o jego losie zadecydowano wcześniej. Jeszcze przed meczem z Pałacem Bydgoszcz wygranym u siebie 3:2 prezes Jacek Grabowski stwierdził enigmatycznie, że to spotkanie "nic nie zmieni". Bo już przed pierwszym punktem było wiadomo, że to pożegnanie Błaszczyka. Okazało się, że Kim Stealens to za mała ofiara na przebłaganie siatkarskiego bożka, bo drużyna wciąż gra słabo.
Wszyscy wzrok skierowali od razu na Jerzego Matlaka, który chwilę wcześniej pracę stracił w Sopocie, w dość zresztą kuriozalnych okolicznościach.
