Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska włochy na żywo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska włochy na żywo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lipca 2011

Liga Światowa 2011: Dziś warto postwić na Amerykanów. Film z konferencji po meczu Polska - Bułgaria

Dzisiaj warto postawić na Amerykanów, bo za każdą złotówkę można wygrać cztery jeśli pokonają Brazylię. A wygrywali z nią w tegorocznej Lidze Światowej już dwukrotnie.

Chociaż z drugiej strony, jeśli drużyna Bernardo Rezende zagra tak, jak wczoraj w trzecim secie meczu z Kubą, to USA nie ma na co liczyć.

Zobacz także: O tym jak dzieciaki z Kuby narobiły stracha wielkiej Brazylii,a Giba robił zakupy w supermarkecie

Mimo dobrej postawy w środę bukmacherzy nie dają większych szans Kubie (3.55). W naszej grupie faworytami są Bułgaria (1.60 przy 2.20 na Argentynę) i niestety Włosi (1.75 przy 1.95 na Polskę).

Na deser dwa filmy - legendarny Andrea Zorzi ocenia pierwszy dziań rywalizacji, a potem video z konferencji po meczu Polska - Bułgaria.

JG





O tym jak dzieciaki z Kuby narobiły stracha wielkiej Brazylii, a Giba robił zakupy w supermarkecie

Atakuje Wilfredo Leon - to nazwisko warto
zapamiętać (fot. fivb.org)
Miałem pisać o tym, jak to super jest na finałach Ligi Światowej, że ekscytujące mecze, wielka impreza i takie tam. Ale gdy wróciłem przed północą po czwartym tego dnia meczu (Polska - Bułgaria 3:2) do miejsca zakwaterowania, to okazało się, że w chwili gdy ja oglądałem dość pospolity pojedynek Argentyna - Włochy, moi znajomi spotkali w centrum Gdańska Gibę i zrobili sobie z nim zdjęcie (wrzucę, jak wrócę na Dolny Śląsk). No masz Ci los!

Dokładniej znajome. Zresztą nie mogły potem długo dojść do siebie i chociaż późna już godzina, to i tak nie mam pewności czy podekscytowanie pozwala im zasnąć. Zazdroszczę tak czy inaczej. Podobno brazylijski gwiazdor nie dał dokończyć nawet angielskiego zapytania o możliwość zrobienia zdjęcia, tylko łamaną polszczyzną odparł "można", a potem pożegnał się czysto słowiańskim "dziękuję". I jeszcze kilka autografów rzucił ludziom pracującym w salonie z telefonami komórkowymi. "Megastar" jak mówią Amerykanie, ale i swój chłop. Wie, że tu jest gwiazdą, ale i tak nie gwiazdorzy.

A propos Amerykanów, to napędzili trochę stracha dziś Rosjanom. Ci jak zwykle: jak idzie - to jest dobrze, ale jak kilka piłek nie wejdzie, to w głowie robi się galareta, a nogi stają się miękkie. Tak jak na Euro 2007 czy mistrzostwach świata 2006. Znamy to. Rosyjski niedźwiedź ma przewagę wzrostu jednak. Taki Dymitrij Muserski (218 cm) jak stanie na palcach to nieba dotyka. To wystarczyło na "Jankesów".


Wariata mamy i go nie oddamy

Strach myśleć, co to by było, gdyby naszą reprezentację miejscami w grupach zamienić na przykład z Kubą. Płacz i zgrzytanie zębów. No ale pokonaliśmy tę Bułgarię, chociaż w II i III secie wyglądało to dramatycznie. Przy braku poważnej zagrywki i huknięciach Teodora Todorowa czy Mateja Kazisjkiego, nasi maleli z każdą chwilą. Potem jednak odrodził się Bartosz Kurek, który - oddychając już rękawami - poprowadził nas do wygranej. No i jeszcze było to paskudne naderwanie mięśnia dwugłowego łydki przez Zbigniewa Bartmana przy stanie 10:5 w piątym secie. Dramat jak u Hitchcocka. Zresztą Zibi to osobny temat. Niektórzy mówią, że emocje nim rządzą i nie potrafi nad nimi zapanować. Na nowej pozycji (atakującego) spisuje się w kadrze też różnie. Ale dzisiaj całkiem serio wściekał się, że nie może pomóc drużynie i rozwalał poustawiane dookoła krzesełka. Taki to walczak. A nie Wlazły jakiś. Nasz osobisty, polski, siatkarski wariat, którego nie oddamy, bo takich lubimy. Charakterny.

poniedziałek, 4 lipca 2011

W środę startuje finał Ligi Światowej - będziemy tam!

Nie opadły jeszcze emocje po naszej wizycie w katowickim Spodku (o relacji z tej wyprawy wciąż pamiętamy), a czeka nas kolejne, jeszcze większe siatkarskie święto. Otóż nasz przedstawiciel  - w postaci mojej skromnej osoby - wybiera się do ErgoAreny na finał Ligi Światowej. 12 meczów w 3 dni - będzie się działo.

Pociąg dziś przed północą, wtorek na rekonesans i wizytę na plaży. Siatkarskie święto zaczynamy w środę z wysokiego "C", czyli od meczów Rosja - USA (godz. 11.00) i Brazylia - Kuba (13.30). Kończymy przedpołudniową sesją w piątek (USA-Kuba, Brazylia Rosja). Niestety nie uda się zobaczyć meczu Polaków z Argentyną (piątek wieczór), półfinałów (sobota) i finału (niedziele), bo na Dolny Śląsk wzywają rodzinne obowiązku. No ale już same grupowe mecze zapowiadają się przednio! Do tego słońce, plaża, gofry i inne atrakcje...


A jeśli tylko technika pozwoli, to i czytelnicy "Wrocławia przez Siatkę" będę mogli poczuć trochę tej atmosfery. Zaglądając regularnie na nasz serwis.

JG