Na stronie męskiej Gwardii Wrocław pojawiło się oświadczenie, które - jak rozumiemy - ma być protestem wobec czwartkowego artykułu redaktora Pawła Witkowskiego z Gazety Wrocławskiej. ("Siatkówka: Zwolnili trenera bo zlekceważył prośbę prezesa?"). Przeczytaliśmy tekst, przeczytaliśmy oświadczenie i prawdę mówiąc nie wiemy właściwie, o co chodzi.
Przypomnijmy, że po meczu KS Milicz - Gwardia Wrocław 1:3 wśród niektórych kibiców pojawiły się opinie, że (były już) trener Krzysztof Janczak odpuścił ten mecz. Co więksi radykałowie twierdzili nawet, że "sprzedał spotkanie". Dzięki tej wygranej wrocławianie utrzymali się w drugiej lidze.
W oświadczeniu wydanym przez Gwardię (cały tekst poniżej) czytamy, że w "związku z pomówieniami" oraz "artykułem umieszczonym w Gazecie Wrocławskiej" klub informuje, że "zarówno sztab szkoleniowy jak i zawodnicy wykonali ogromną ilość ciężkiej pracy". W tym momencie wszystko jest cacy - pomówienia osobno, artykuł osobno.
Jakie było nasze zdziwienie, gdy dalej przeczytaliśmy, że "Takie opinie ze strony silnego podmiotu w kontakcie z opinią publiczną, uderzają mocno w nasz wizerunek sportowy" oraz że przez takie publikacje gazeta wyraża "krzywdzące opinię".
Proponujemy Gwardii, by nie strzelać z armaty do wróbli, tylko czytać teksty ze zrozumieniem. Jeden cytat z artykułu red. Witkowskiego: "W tym sezonie wrocławianie pokazali, że mogą być groźni dla każdego. Tydzień wcześniej, także 3:1 pokonali liderujący TKS, więc opcja podłożenia się przez KS wydaje się rzeczywiście mało wiarygodna." To subiektywna uwaga samego autora (!).