Krzysztof Janczak stracił pracę, bo prezes Henryk Lech prosił go, by drużyna z Gwardią zagrała na 100 proc., gdyż na trybunach milickiej hali spotkanie mieli oglądać poważni ludzie zainteresowani sponsorowaniem zespołu. Szkoleniowiec jednak posadził na ławce Jarosława Lecha - syna prezesa, a jednocześnie jednego z najlepszych zawodników KS Milicz. Gospodarze przegrali, Gwardia się utrzymała, a Janczak stracił pracę.
CZYTAJ TAKŻE: Krzysztof Janczak zwolniony z KS Milicz
Wczoraj prezes Lech nie chciał rozmawiać z mediami. Stwierdził, że z Janczakiem pożegnał się po dżentelmeńsku. Ten drugi wczesnym popołudniem nie odbierał telefonu.
