W Impelu Wrocław hydrze ukręcono głowę. Szukano długo, ale się znalazła. Holenderka Kim Staelens od początku była klubową pomyłką. Mamy nadzieję, że po jej usunięciu nie tylko zespół będzie grał lepiej, ale też działacze czegoś się nauczą.
Już w meczu z BKS-em Aluprofem Bielsko-Biała było lepiej. Przynajmniej patrząc na wyniki. I to z jedną rozgrywającą. Pech chciał, że to był mecz, którego nikt nie widział. W telewizji nie transmitowali, a przecież siatkarscy fani z Wrocławia też nie mają za bardzo w zwyczaju jeździć za swoją drużyną.
Wracając do kozła ofiarnego - wybór był prosty: Staelens albo Rafał Błaszczyk. Wybraną tę pierwszą, bo było łatwiej. Nam przez moment przeszła przez głowę myśl, że może czas na trenera. Dostał jednak jeszcze szansę no i może dobrze. Zobaczymy.
Bardzo pozytywnie zaskoczył nas za to szybki transfer nowej rozgrywającej, która jest z wysokiej półki. Maja Ognjenović sprawia wrażenie gwiazdy. Chociaż z drugiej strony podobnie zapowiadano Staelens. Jeśli jednak nie popełniono żadnych błędów, jeśli zawodniczkę przebadano od stóp do głów (tak jak to robią w piłkarskim Śląsku) i dokładnie obejrzano DVD z jej grą to powinno być nieźle. Kto wie - może jeszcze nawet pierwsza czwórka nam się uda.
JG & SZUCH